Header

header2_01
header_02 Badminton Boks Brydż Judo Strzelectwo
Reklama
Strona główna > Walka o Walter > W sprawie Waltera nikt nic nie może
W sprawie Waltera nikt nic nie może PDF Drukuj Email
środa, 29 września 2010 20:15

Rzeszowscy radni po raz drugi w trzyletniej historii kłopotów Waltera zajęli się jego problemami na sesji rady miasta. Efekt: obietnica prezydenta Tadeusza Ferenca, że miasto poszuka zastępczego lokum dla stowarzyszenia.

Na sesji, podobnie jak blisko dwa lata temu, zjawili się przedstawiciele policji, która oddała halę Waltera wojsku, działacze Waltera oraz dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich. Ich wystąpienia były głównie przypomnieniem historii przekazania hali wojsku, która wg dowódcy 21. BSP jest mu niezbędnie potrzebna, oraz wyjaśnieniem, dlaczego policja nadal płaci podatek od nieruchomości za halę, która już nie jest jej. W skrócie sprawa wygląda następująco: policja oddała halę wojsku, ale wojsko, by móc ją przejąć fizycznie, musi zgodnie z przepisami doprowadzić do tego, by halę opuściło Policyjne Towarzystwo Sportowe "Walter". Dopóki tak się nie stanie, hala tylko formalnie jest w zarządzie wojska i dlatego podatki ciągle płaci policja. Wojskowy Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Lublinie, który formalnie zarządza halą, dał Walterowi czas na opuszczenie hali do końca września br. Walter jednak nie ma się gdzie wyprowadzić. I tu przyszedł czas na ruch miasta, którego od trzech lat oczekują działacze i rodzice ponad 350 dzieci trenujących w sekcjach Waltera. Prezydent Ferenc podczas wtorkowej sesji obiecał, że miasto poszuka tymczasowego lokum dla Waltera, gdzie dzieci z sekcji strzeleckiej i judo mogłyby nadal przygotowywać się do startów w mistrzostwach Polski i Europy.

Czy w Rzeszowie jest takie miejsce?

- Nie ma i wszyscy zainteresowani, a przede wszystkim prezydent, doskonale o tym wiedzą. To tylko mydlenie oczu i farsa. Miasto już raz nam składało podobną obietnicę ponad dwa lata temu i zaproponowało piwnice w hali Podpromie - mówi Roman Koterba, prezes Waltera.

Wczoraj rzecznik prezydenta Rzeszowa nie potrafił także odpowiedzieć na to pytanie. Mówił jedynie: - Prezydent złożył deklarację i odpowiednie służby już zajęły się szukaniem sali dla Waltera.

- Ale po co angażować urzędników do szukania czegoś, czego nie ma? - pytamy.

- Nie wiemy, czy nie ma, dlatego urzędnicy szukają. Potrzebujemy trochę czasu - odpowiada Chłodnicki. Nie potrafi jednak sprecyzować, gdzie urzędnicy szukają i czy są jakieś konkretne lokalizacje, spośród których urząd dokona wyboru.

Na koniec rozmowy przyznaje, że możliwe jest, iż odpowiednie miejsce się nie znajdzie. - Upłynęły trzy lata i działacze stowarzyszenia też mogli czegoś szukać dla dzieci ze swojego klubu, a oni tylko obarczają miasto odpowiedzialnością za swoją nieudolność i żądają. Proszę rozmawiać z wojskiem, bo to przecież wojsko jest właścicielem hali - mówi Chłodnicki.

- Hala jest wojska i tego nikt nie kwestionuje, ale dzieci trenujące w Walterze to młodzi rzeszowianie. Ich los miasta nie interesuje? Mają się o niego troszczyć tylko działacze? - pytamy.

- Wszystkie dzieci są nasze, dlatego szukamy hali. Może uda się gdzieś na trzy, cztery tygodnie zmagazynować majątek Waltera, a jak wojsko przejmie halę, to Walter wróci do niej - odpowiada Chłodnicki.

To jednak tylko rozsierdza rodziców dzieci trenujących w Walterze. - Cyklu treningowego nie można sobie ot tak przerwać na kilka tygodni. To wieloletni proces, a nasze dzieci są na różnych etapach przygotowań do startów na arenach ogólnopolskich i europejskich. To sekcja sportowa, a nie rekreacyjna, która może zawiesić działalność. Prezydent Ferenc, który deklaruje, że jest sportowcem, tego nie rozumie? Czy może nie chce rozumieć, bo jest na nas i działaczy zły, że wbrew jego decyzjom walczymy o halę - mówi pan Sławomir, ojciec dwójki dzieci trenujących w Walterze. - Jak zafundujemy dzieciom przerwę w treningach, to ich wieloletni wysiłek pójdzie na marne - dodaje.

- To tylko takie gadanie. Nic się nie stanie, jak będą mieli przerwę w treningach - komentuje rzecznik Chłodnicki.

- To, co się dzieje, to grzebanie sportu w Walterze - komentuje prezes Koterba.

W czwartek w hali Waltera mają pojawić się przedstawiciele RZI Lublin, by sprawdzić, czy Walter się wyprowadził. - Nie wyprowadzimy się, bo nie mamy dokąd - deklaruje Koterba. Prezes we wtorek po raz kolejny rozmawiał z generałem dywizji Mieczysławem Gocułem ze sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który blisko rok temu zaproponował porozumienie. Zgodnie z nim Walter nie musiałby się wyprowadzać z hali na czas przejmowania jej przez wojsko. - Porozumienie jednak nie zostało podpisane przez 21. BSP, która ma korzystać z hali, ani przez RZI w Lublinie - mówi Koterba i dodaje, że generał Gocuł obiecał, że do najbliższego piątku wyjaśni, dlaczego ugoda nie została podpisana.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

 

Sponsorzy