|
Zawodnicy z Policyjnego Towarzystwa Sportowego "Walter" w sobotę będą reprezentować Rzeszów na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, a wkrótce dwie dziewczyny z sekcji strzeleckiej pojadą na mistrzostwa Europy. Trenują w nieogrzewanej hali, w której temperatura wynosi 3 stopnie i nie ma ciepłej wody
- W takiej sytuacji musimy trenować, ale jak długo to potrwa nie wiem - mówi Roman Koterba. prezes PTS Walter
Hala Waltera nie jest ogrzewana, bo Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej odcięło ciepło z powodu zaległości w opłatach. - Walter zalega nam sporo ponad 20 tys. zł. W tej sytuacji nie ma mowy o tym, by skierować tam ciepło - mówi Józef Wicher, prezes MPEC. Dodaje, że podobnych dłużników jest wielu, ale większość z nich negocjuje spłatę w ratach i z tego się wywiązuje. - A z Waltera nikt się do nas nawet nie zwracał z prośbą o rozłożenie spłaty. W przeszłości, owszem, rozmawialiśmy, ale Walter nie wywiązał się z umowy - dodaje Wicher.
- Spotkaliśmy się w październiku z zastępcą pana prezesa. Prosiliśmy o cierpliwość i wyrozumiałość, bo przecież u nas trenują dzieci, a my nie mamy możliwości zarabiania. Usłyszałem, że jeżeli wpłacimy 11 tys. zł, to dostaniemy ciepło, ale nie uzbieraliśmy takiej kwoty - tłumaczy Roman Koterba, prezes PTS-u "Walter".
Przypomnijmy: problemy Waltera zaczęły się, gdy policja przekazała halę wojsku. Nakazało ono stowarzyszeniu opuścić obiekt. Ponieważ Walter nie miał się gdzie wyprowadzić, nadal użytkuje halę, ale bez możliwości wynajmowania jej i zarabiania w ten sposób na utrzymanie obiektu. Wojsko straszy sądem, trwa pat. Od policji halę mogło przejąć miasto, ale nie chciało.
- W takiej sytuacji musimy trenować, ale jak długo to potrwa - nie wiem. To prawda, że zalegamy za ciepło, ale miasto powinno także brać pod uwagę aspekt społeczny, a nie tylko ekonomiczny. U nas trenują przecież dzieci z Rzeszowa, które promują miasto w kraju i na świecie, ale urzędników to nie obchodzi. To przecież z powodu decyzji prezydenta Rzeszowa hala nie jest miejska, a my nie mamy się gdzie przenieść. Nie mamy także możliwości, jak było przez wiele lat, wynajmowania hali i zarabiania na opłacanie mediów - mówi Koterba.
Podczas inauguracyjnej sesji rady miasta pytanie o losy Waltera zadał radny Jerzy Jęczmienionka (PiS) nowemu przewodniczącemu rady Andrzejowi Decowi (PO). - Niestety, odpowiedź mnie rozczarowała. Pan Dec powiedział, że może jedynie prosić prezydenta o przychylne spojrzenie na kłopoty Waltera. A gdzie są deklaracje z kampanii wyborczej kandydata na prezydenta Rzeszowa Andrzeja Deca o pomocy Walterowi? - pyta Jęczmienionka. - Dla miasta to kompromitacja, że młodzież nie ma gdzie ćwiczyć, a ratusz utrudnia pracę wszystkim stowarzyszeniom, nie tylko Walterowi. Musimy zmusić prezydenta Tadeusza Ferenca, by wystąpił o przekazanie hali miastu i stworzył tam centrum sportu dzieci i młodzieży.
Według niego na razie prezydent robi wszystko, łącznie z odcinaniem Walterowi wody i ciepła po to, by wykończyć stowarzyszenie. - Chcę doprowadzić do spotkania prezydenta z działaczami i rodzicami dzieci ćwiczących w rzeszowskich stowarzyszeniach. Niech w końcu określi, co zamierza dla nich zrobić. Bo miasto powinno wspierać działalność stowarzyszeń. Chce budować fontanny, gondole itd., a pod jego bokiem umiera sport młodzieżowy. Brakuje zwykłej dobrej woli - mówi Jęczmienionka.
Dec we wtorek pytał wiceprezydenta Stanisława Sienkę o sytuację Waltera. - Wzruszył ramionami i zapewnił, że na razie znalazł miejsce dla sekcji judo. Będę jeszcze rozmawiał z prezydentem Ferencem i prezesem MPEC - tłumaczy Dec.
Sienko potwierdza, że znalazł miejsce dla judoków. - Nie powiem gdzie, bo jeszcze nie rozmawiałem z ludźmi z tej sekcji - mówi. Jest zaskoczony tym, że w Walterze jest zimno. - Nic o tym nie wiem, ale jeżeli tak jest, to niech działacze się do nas zwrócą i pomożemy - deklaruje.
Działacze już kilkakrotnie rozmawiali z wiceprezydentem Markiem Ustrobińskim, ale bez efektu. - Rozmawiałem z prezesem i Wicher stwierdził, że nie ma możliwości puszczenia ciepła, bo już dwukrotnie po interwencjach warunkowo to robiono, ale Walter się nie wywiązał z umowy - wyjaśnia Ustrobiński. - Nic więcej nie mogę zrobić, bo MPEC handluje ciepłem, które sam kupuje i musi pobierać opłaty - dodaje.
- Ale przecież jest interes społeczny, dobro dzieci itd. Czy w związku z tym miasto nie powinno wspomóc stowarzyszenia? - pytamy.
- Tak, ale zaległości muszą być uregulowane. Tyle na ten temat - kończy Ustrobiński.
W Walterze dowiadujemy się, że MSWiA i MON poinformowały działaczy o tym, że proces przejmowania hali przez wojsko można odwrócić i przekazać obiekt miastu, ale oczywiście potrzebna jest tu dobra wola samorządu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
|