Header

header2_01
header_02 Badminton Boks Brydż Judo Strzelectwo
Reklama
Strona główna > Walka o Walter > Walter o krok od upadku. "Co powiedzieć tym dzieciom?"
Walter o krok od upadku. "Co powiedzieć tym dzieciom?" PDF Drukuj Email
środa, 08 czerwca 2011 12:15

- Jeżeli nic się nie zmieni, w lipcu po prostu odejdziemy. Zostawimy nasz majątek w hali i podziękujemy - zapowiedzieli w poniedziałek działacze Policyjnego Towarzystwa "Walter" w Rzeszowie. Taki może być koniec klubu, który przynosi Rzeszowowi i Podkarpaciu większość punktów w sportowym rankingu województw

Walka o halę Waltera trwa już ponad cztery lata. Prezydent Rzeszowa zrezygnował z ubiegania się o nią. MSWiA, które wcześniej zarządzało tym majątkiem, przekazało go resortowi obrony. A działający tu od 65 lat klub pozostał bez środków do prowadzenia działalności w pięciu sekcjach: strzeleckiej, judo, bokserskiej, badmintona i brydża sportowego. A - co najistotniejsze - w każdej z dyscyplin zawodnicy Waltera startują w. Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Judo i strzelectwo ma w sumie kilkunastu reprezentantów Polski.


Działacze poruszyli już niebo i ziemię, by ratować klub i sekcje. Rozmawiali z władzami miasta. Bez efektu. Byli w ministerstwach Spraw Wewnętrznych, Obrony Narodowej i Sportu. Bez efektu. Uzyskali tylko deklaracje, że każdemu zależy na dalszym działaniu klubu. I nic poza tym.

W ostatnich tygodniach rozmawiali ze wszystkimi parlamentarzystami Podkarpacia oraz europarlamentarzystami z naszego regionu.

- Elżbieta Łukacijewska, europosłanka PO, pomagała nam redagować pisma do posłów z prośbą o poparcie starań o przekazanie hali klubowi - mówi Roman Koterba, prezes PTS "Walter".

Odpisali wszyscy, wszyscy poparli działania Waltera. Papier wszystko przyjmie - mówi stara zasada. I tu się sprawdziła. Posłowie wszystkich opcji - Zbigniew Rynasiewicz, Stanisław Ożóg, Tomasz Kamiński, Mieczysław Golba, Jan Bury - byli zaproszeni na ostatni poniedziałek do hali Waltera, by rozmawiać o przyszłości klubu. Nie pofatygował się żaden z nich. Zabrakło także przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa Andrzeja Deca i radnego Jerzego Cyprysia, którzy w ostatniej kampanii wyborczej mocno angażowali się w sprawy Waltera.

Przybył tylko Kazimierz Greń, prezes Podkarpackiej Federacji Sportu.

Dyskusji więc nie było. Perspektywy na przyszłość też są marne. - W niedzielę wróciliśmy z Zielonej Góry z kolejnej rundy Pucharu Polski. Mamy reprezentantów Polski, więc trenerzy kadry narodowej mówili nam: ratujcie ten klub za wszelką cenę - mówi Andrzej Skwirut, trener sekcji strzeleckiej.

- Ale co my możemy zrobić? Nie mamy nawet pieniędzy na amunicję. Co tym dzieciom powiemy, jak trzeba będzie się rozejść do domów? - dodaje ze łzami w oczach. - W Polsce nie wierzą, że taki klub jak Walter można tak po prostu zniszczyć. Ale w Rzeszowie jest wszystko możliwe - dodają działacze.

A Walter jest bliski upadku. Długi za media i czynsz sięgają już 80 tys. zł. Mimo że ciepło nie jest dostarczane, MPEC nalicza co miesiąc 1,8 tys. zł opłaty przesyłowej. Sąd nakazał Walterowi opuszczenie hali. Klub się odwołał, ale nadziei na korzystny wyrok raczej nie ma. - Jak nic się nie zmieni, to w lipcu po prostu wyjdziemy z hali. Zostawimy cały majątek. No bo gdzie mamy go zabrać? - pytają działacze, którzy pracują w klubie społecznie.

Kilka tygodni temu napisali jeszcze do Ministerstwa Skarbu Państwa o przekazanie hali PTS "Walter" jako organizacji pożytku publicznego. - Prawo dopuszcza taką operację, minister może to zrobić. Ale na razie nie ma odpowiedzi - mówi Andrzej Ankiersztejn z Waltera.

- W Rzeszowie nie ma drugiej hali, gdzie mogliby trenować np. bokserzy. Nie ma także lokum dla strzelców czy judoków. Nie rozumiem, dlaczego w tym mieście tak niszczy się sport dzieci i młodzieży. To skandal i grzech - mówi Marian Basiak, znany w Polsce trener bokserski, który przez dwa lata w Walterze wychował już bardzo dobrą grupę kadetów. - Ale gdzie pójdą, jak Walter się rozleci? To twardzi chłopcy. Od dwóch lat każdej zimy wyłączano nam ciepło, a oni przetrwali. Nie wolno ich zmarnować - ubolewa Basiak.

Działacze zapewniają, że jeśli minister skarbu państwa przekaże halę stowarzyszeniu, to w kilka miesięcy są w stanie spłacić długi i rozpocząć remonty hali. - Teraz nie możemy tego robić, bo nie mamy do obiektu żadnego tytułu prawnego - mówią. Mimo że z hali - oprócz sekcji Waltera - korzystają regularnie kluby sportowe Stal i Resovia, wojsko, policja, agencje ochrony i przedsiębiorstwa, klub nie może pobierać od nich opłat i nie ma pieniędzy na prowadzenie działalności statutowej.

Czy jest dla Waltera jakaś nadzieja? Na pomoc miasta dawno już przestali liczyć, mimo że to właśnie magistratowi powinno zależeć na takim klubie. - Na nasze zaproszenie do rozmów i prośbę o pomoc, którą wysłaliśmy do prezydenta miasta, nawet nie odpowiedziano. Spotkaliśmy się z przewodniczącym rady miasta Andrzejem Decem. Ale dowiedzieliśmy się, że jak prezydent nie chce pomóc, to przewodniczący niewiele może - opowiadają działacze.

Może najlepsi zawodnicy z sekcji Waltera przeniosą się do innych miast, by tam kontynuować kariery? Nie wszystkich będzie na to stać. Ale będzie to wielki wstyd dla miasta o wielkich ambicjach, jakim jest Rzeszów. Miasta, które nie mając hal sportowych dla sportu młodzieżowego, oddało jedyną salę bez walki, a teraz nie interesuje się losem młodych sportowców.

- W Zielonej Górze spotkałem kolegów z sekcji strzeleckich z Łodzi. Tam urząd miasta przekazał na potrzeby rozwoju sportów młodzieżowych 8 hektarów ziemi i pieniądze - mówi z żalem Andrzej Skwirut.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

Tagi: Walka | Walter | Rzeszów | 
 

Sponsorzy