Header

header2_01
header_02 Badminton Boks Brydż Judo Strzelectwo
Reklama
Strona główna > Walka o Walter > Nie wyniesiemy się z Hali
Nie wyniesiemy się z Hali PDF Drukuj Email
poniedziałek, 26 października 2009 10:18
W piątek Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Lublinie miał przejąć halę Waltera. - Przysłali faks, że odwołują swój przyjazd, chcą, żebyśmy określili termin, kiedy opuścimy halę. Ale my się stąd nie wyniesiemy się. Nie zostawimy naszych dzieci na ulicy - mówił Roman Koterba, prezes PTS Walter

W piątek o godzinie 11 przed halą Waltera w Rzeszowie zebrali się rodzicie dzieci trenujących w klubie, trenerzy i działacze
Rejonowy Zarząd Infrastruktury jest zarządcą hali Waltera w Rzeszowie przy ul. Langiewicza po tym, jak na prośbę Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa, policja oddała obiekt wojsku.

Tym samym 350 dzieci trenujących w pięciu sekcjach Waltera zostało bez możliwości kontynuowania treningów, bo miasto nie dysponuje żadnym obiektem spełniającym wymogi sekcji. Trzyletnia walka działaczy, rodziców, trenerów nie przyniosła efektu. Miasto nie wykonało żadnego ruchu, by przejąć halę.

RZI 8 października br. wysłało do Policyjnego Towarzystwa Sportowego Walter pismo, w którym wezwało do opuszczenia hali do 22 października. PTS w odpowiedzi poprosił o przedłużenie terminu do 31 grudnia. Odpowiedź była negatywna. RZI wezwał ponownie do opuszczenia hali, a odebrać ją miał w piątek 23 października. I na ten dzień działacze Waltera zapowiedzieli pikietę przed halą.
- Z RZI dostaliśmy faks informujący o tym, że nikt z Lublina nie przyjedzie - mówi Koterba.
- Dowiedzieliśmy się, że hala nie będzie wolna. Dlatego odwołaliśmy wizytę - mówi Urszula Pawelczak-Sikora, rzeczniczka RZI.

W faksie od RZI podpisanym przez jego szefa płk. Krzysztofa Kochańskiego czytamy: "Jednocześnie zobowiązuję Pana Prezesa do pisemnego przedstawienia w dniu 23.10.2009 jednoznacznego i ostatecznego terminu opuszczenia hali przez PTS Walter (...) celem przejęcia jej przez stronę wojskową zgodnie z decyzją prezydenta miasta Rzeszowa (...)".

- Nie mamy gdzie przenieść naszych dzieci. Hala jest jedynym miejscem w Rzeszowie, gdzie mogą trenować. Zresztą nie tylko one. Wszystkie małe kluby i stowarzyszenia w Rzeszowie nie mają stałego miejsca. To my im umożliwiamy treningi w hali przy Langiewicza. Tym bardziej właśnie miasto powinno się ubiegać o przejęcie hali, a robi coś przeciwnego. To pokazuje stosunek prezydenta Ferenca do sportu dzieci i młodzieży - mówił rodzic dwóch chłopców trenujących w sekcji judo.

Prezes Koterba komentuje: - Prezydent deklaruje swoje poparcie dla sportowców. A jakie są tego efekty, można zobaczyć na własne oczy. Wystarczy zobaczyć, jak wyglądają rzeszowskie stadiony, są zaniedbane i puste. Zajrzeć do szkół, jaką mają bazę sportową. 40 lat działam w sporcie i w tym czasie bardzo niewiele się zmieniło. Młodzież nie ma gdzie trenować, a miasto nie robi nic.

Zarząd PTS Walter nie zamierza nawet zastanawiać się nad wyznaczeniem sobie terminu opuszczenia hali. - Nie ma takiej możliwości. Nie wyślemy do RZI żadnej informacji na ten temat. Po prostu nie mamy gdzie pójść, a RZI nie może przejąć hali z nami w środku - mówi Koterba.

RZI natomiast nie zamierza rezygnować z przejęcia hali. - Daliśmy działaczom Waltera ostatnią szansę wyznaczenia terminu ostatecznego jej opuszczenia. Mamy świadomość, że niełatwo jest wyprowadzić stamtąd wszystkie urządzenia, ale absolutnie nie rezygnujemy z hali - mówi Pawelczak-Sikora.

Na co liczą w Walterze

Wyliczają jednym tchem: wysłali prośbę o pomoc do premiera Donalda Tuska, rozmawiali z Anną Budzanowską z Ministerstwa Sportu, która obiecała pomoc, liczą, że na najbliższej sesji rady miasta prezydent powie, co miasto zamierza zrobić, by pomóc Walterowi.

W końcu mają nadzieję, że podkarpaccy parlamentarzyści przejdą od słów do czynów i zainteresują się poważnie sprawą Waltera i bazy sportowej w Rzeszowie.

- Jeżeli PTS nie określi terminu opuszczenia hali, to skierujemy do sądu pozew o eksmisję. Takie jest nasze stanowisko przynajmniej na dziś - mówi Pawelczak-Sikora.

Czy to oznacza, że istnieje jeszcze jakaś możliwość, że wojsko zrezygnuje z hali? - Sprawa jest rozwojowa. Działacze Waltera interweniują w MON, a RZI jest wykonawcą woli resortu obrony. Jeżeli tam zapadną decyzje przychylne dla stowarzyszenia, my będziemy musieli je wykonać - tłumaczy Pawelczak-Sikora.

Szukają, ale znaleźć nie mogą

Urząd Miasta Rzeszowa po tym, jak RZI wezwało PTS do opuszczenia hali, zadeklarował poszukanie dla sekcji sportowych zastępczego lokum. Co w tej sprawie zrobiono?

- Na razie niczego nie znaleźliśmy. Prezydent wydał urzędnikom polecenie, by znaleźli lokum dla sekcji Waltera. Szukają - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta.

Tę informację działacze i rodzice dzieci z Waltera kwitują: - Szukają, ale nie znajdą, bo doskonale wiedzą, że w Rzeszowie takiej hali nie ma. To gra na zwłokę, z której nic nie wyniknie.

Rzecznik Chłodnicki przyznaje, że w Rzeszowie obecnie nie ma odpowiednich hal, ale ma nadzieję, że uda się rozproszyć sekcje Waltera po mieście w różnych salach gimnastycznych. - Na okres przejściowy - mówi. Dodaje, że w Rzeszowie są obecnie budowane trzy hale sportowe i za mniej więcej dwa lata będą gotowe.

- Każda przerwa w treningach naszych zawodników oznacza zmarnowanie wieloletniej pracy i wycofanie naszych zawodników z rozgrywek. Oznacza to koniec PTS Walter. Miasto mogło mieć gotową halę i szczycić się sukcesami naszych dzieci, a zmarnowało ich wysiłek i zupełnie naderwało własny autorytet - komentują rodzice.

Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów


Tagi: protest | walter | 
 

Sponsorzy